Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
czterdziesci nocy naokolo murow,
nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
gdzie deby rosna na ukos jak we snach,
w gore po stopniach wykutuch z granitu
rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
katededralnego placu brukiem, ponad
fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
nasze ogromne kontury rozlane
na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
sunely razem jak widma wedrowne.
I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.
In Merseburg I walked with you, my shadow,
for forty nights around the castle walls,
down by the Saale, River Soul, its bluffs
lined with obliquely leaning oaks,
up granite steps, laid by the hands
which long ago had turned to dust, across
the cobblestoned courtyard of the romanesque cathedral,
along, above the fosse where grass
grew green on flesh and blood and bones,
our outlines cast giant upon
the tall facade by footlights lit at dusk,
until we reached the watchtower. Each night
I pressed the handle of its oaken door,
hoping it would be locked, just as it was
the night before, fearing that it will open.
http://www.angelfire.com/ma2/oleksy/Merseburg.html
Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
czterdziesci nocy naokolo murow,
nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
gdzie deby rosna na ukos jak we snach,
w gore po stopniach wykutuch z granitu
rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
katededralnego placu brukiem, ponad
fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
nasze ogromne kontury rozlane
na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
sunely razem jak widma wedrowne.
I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.http://www.angelfire.com/ma2/oleksy/Merseburg.html
Pozdrawiam
marco
| Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
Wspaniały nastrój, zarówno tego jak i poprzedniego wiersza / "fetysz" /
Brdzo mi się podoba.
SAO
| Wspaniały nastrój, zarówno tego jak i poprzedniego wiersza / "fetysz"
/
| Brdzo mi się podoba.Dzieki, Marco, za zabicie tej deafening silence :-)
a.
| Wspaniały nastrój, zarówno tego jak i poprzedniego wiersza / "fetysz"
/
| Brdzo mi się podoba.| Dzieki, Marco, za zabicie tej deafening silence :-)
nic takiego nie ma miejsca
- to sa wiersze, oba, wymagajace czasu aby moglo wzejsc ziarno
refleksji -
zwlaszcza "Fetysz" wprowadza tak silny nastrój niepokoju, ze choc
piekny,
SAO
| nic takiego nie ma miejsca
| - to sa wiersze, oba, wymagajace czasu aby moglo wzejsc ziarno
| refleksji -
| zwlaszcza "Fetysz" wprowadza tak silny nastrój niepokoju, ze choc
| piekny,No dobra, rozumiem...chyba. Jednak troche jest mi zal, ze przez
poltora roku na php zaden z moich wierszy nie doczekal sie analizy.
Taki marco i wojtekf, nawet Tomek (doctor) -- ci to maja szczecie :-)SAO
Jeśli chodzi o mnie, to też nie jestem ropieszczany pod tym względem.
Wojtek - to samo, raczej go się czyta z rozdziawioną, czesto uśmiechniętą
gębą, a jeśli Ktoś zrobi analizę to rano w Ośrodku Zdrowia bo akurat
potrzebne są mu badania do Prawa Jazdy / i przy okazji wspomni Jego wiersz
czekając na wyniki /
Mnie ostatnio rozpieściła ellu interpretacją baptysterium :-)) i to dlatego,
że
jak zdradziła,kiedyś interesowała się tą tematyką. Gdyby nie Ona, Też
Tamten wiersz pozostałby na zawsze tekstem, gdzie jakaś nawiedzona
postać lezie i powtrza przypadkiem trzykrotnie:"zmyj grzechy moje,
nie tylko twarz moją". A tak, dzięki ellu okazało się, ze jest tam
więcej niż turzyca, żona tura i węgorze umiejscawiające jezioro
gdzieś koło Węgorzewa.
Pozostaną tajemnicą jak tajemnica Twojego starego domu,
którą wdychamy poprzez zjawę błąkająca się o pólnocy, powracającą
do przyszłości, do wydarzeń, które na zawsze przykuły ją do tego
miejsca, o którym ludzie mówią, że straszy. I dlatego domu nie
można sprzedać, stoi zabity deskami, skrzypiąc o jakiejś potwornej
zbrodni, którą popełniono w jego wnętrzu.
Ja w każdym razie bardzo lubię Twoje wiersze, zawsze mam do nich
swoją interpretację. Nie daje mi spokoju Merseburg, to znaczy nie
umiem go połączyć z Rzeką Dusz. To znaczy chodzi o tą samą zjawę
z "fetyszu" błąkającą się w nocy jak cień po dawnych śladach, ale
nie wiem, czy Merseburg jest po prostu miejscem akcji, czy wskazuje na
jakiś konkretny fakt historyczny?
Pozdrawiam
marco
| No dobra, rozumiem...chyba. Jednak troche jest mi zal, ze przez
| poltora roku na php zaden z moich wierszy nie doczekal sie analizy.
| Taki marco i wojtekf, nawet Tomek (doctor) -- ci to maja szczecie :-)| SAO
poniewaz marco wspomnial mnie tu w poscie do Ciebie, to moze ja tez cos
dodam: rzeczywiscie bywa, ze od czasu do czasu porywam sie na jakas
interpretacje, ale tylko wtedy, gdy wiersz porusza tematy, na ktorych choc
troche sie znam, lub ktore rezonuja z moimi uczuciami. Twoje wiersze
podobaja mi sie, ale nie umialabym ich analizowac, to juz musza zrobic inni.
chce Ci tylko tu powiedziec, ze czytam jak najbardziej - tak jak i wiersze
innych - tyle ze nie chce nic pisac bez glebszego przemyslenia :-)))
czesc, marco :),
Mnie ostatnio rozpieściła ellu interpretacją baptysterium :-)) i to
dlatego
że jak zdradziła,kiedyś interesowała się tą tematyką.
ciekawy jest tez Twoj wiersz o muzach (program na dwanascie miesiecy), bo
mozna go przylozyc do harmonikalnej wizji neopythagorejczyka Martianusa
Capelli, zyjacego w 5. wieku n.e., ktory ulozyl skale dziewieciu sfer w
kosmosie odpowiadajacym dziewieciu Muzom, skala obejmuje osiem oktaw (jak
juz tu mowilismy w innym watku). dyryguje Apollo, a rytm nadaje egipski waz
sil zywotnych z trzema glowami, ktore odpowiadaja boskiej trojcy (Ozyrys -
Izyda - Horus), trzem wymiarom przestrzeni i trzem aspektom czasu. Sloncu
przypisuje sie Melpomene (tragedie), Ziemi Talie (komedie). i to wszystko
przylozyc do astrologii (rozkladu energii).
a tak przy okazji: moje wiersze tez czasami zawieraja rozne ukryte przekazy.
na przyklad wiersz z listopada "Swiete zaslubiny". "swiete zaslubiny" to
kult ku czci Wielkiej Bogini Milosci mezopotamskiej Isztar laczacy w sobie
apoteoze seksu i plodnosci. panujacy krol laczyl sie z Isztar (w zastepstwie
byla to najwyzsza kaplanka sposob kaplanek-prostytutek) w milosnym akcie.
a w wierszu "milosc na srodku atlantyku" bylo nawiazanie do slonych ciastek,
wypiekow w ksztalcie fallusa, ktore otrzymywaly kaplanki milosci na
obchodach swiat Afrodyty na Sycylii na pamiatke narodzin Afrodyty
"Anadyomene" ze (slonej) piany morskiej zaplodnionej przez nasienie
Chronosa, gdy jego odciety penis wpadl do wody.
ale to tak ciekawostkowo, bo nie kazdy sie tym interesuje, wiec wcale nie
musi byc jasne.
pozdrawiam :-) e.
Użytkownik Adam Kadmon
Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
czterdziesci nocy naokolo murow,
nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
Wiersz piekielnie nastrojowy. Przez pól wedrowczo, przez pól
horrorotwórczo;-)
Brak precyzji w budowaniu rytmu nie przeszkadza i nie irytuje, a nawet,
sadze, aby go wylapac, trzeba wiersz mierzyc bardzo bacznym wzrokiem.
To scenografia tak potrafi zaczarowac i zwiesc (czujnosc;-)
Ale zaczne od argumentu: chcialabym, zeby obraz, o którym mówisz w
czasie przeszlym nie rozróznial kiedys i teraz (bedziesz walczyl, wiem).
Jednak konwencja wspominania troche przytlumia magie, odbiera czesc jej
wenetrznej sily.
Argument dotyczyl mojej propozycji przejscia w przeszlosc ledwie
miniona:
Po Merseburgu chodze z toba, cieniu,
czterdziesci nocy naokolo murow,
nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
gdzie deby rosna na ukos jak we snie,
w gore po stopniach wykutuch z granitu
rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
katededralnego placu brukiem, ponad
fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
nasze ogromne kontury rozlane
na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
suna pospolu jak widma wedrowne.
I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.
KasiaKam
Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)
| I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
| dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
| dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
| by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.
Pozdrawiam
marco
Użytkownik marco <
Piękny jest wiersz SAO, prawda?.
Ten nastrój i finał. Zjawa modląca się o to,
aby była tylko złym snem, i że dłoń położona na
klamce naciśnie ją tak jak wczoraj lecz drzwi
okażą się zamknięte.
Tymczasem gładko przechodzi na drugą
stronę.
Przecież ciało zostało wspomnieniem.
Albo w "fetyszu" - zbrodniarz powracający
na miejsce zbrodni, rozglądający się, czy
nie patrzy nikt, kto mógłby go rozpoznać.
I tak aż do Końca Świata...
KasiaKam
Użytkownik Adam Kadmon
| Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
| czterdziesci nocy naokolo murow,
| nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
[...]Wiersz piekielnie nastrojowy. Przez pól wedrowczo, przez pól
horrorotwórczo;-)
Brak precyzji w budowaniu rytmu nie przeszkadza i nie irytuje
sadze, aby go wylapac, trzeba wiersz mierzyc bardzo bacznym wzrokiem.
To scenografia tak potrafi zaczarowac i zwiesc (czujnosc;-)
Ale zaczne od argumentu: chcialabym, zeby obraz, o którym mówisz w
czasie przeszlym nie rozróznial kiedys i teraz (bedziesz walczyl, wiem).
Jednak konwencja wspominania troche przytlumia magie, odbiera czesc jej
wenetrznej sily.
Argument dotyczyl mojej propozycji przejscia w przeszlosc ledwie
miniona:| Po Merseburgu chodze z toba, cieniu,
Poprawia rytmicznie, ilosc sylab jest tu idealnie dopasowana do reszty
utworu, dzieki czemu z mety (tj. od mety) nabiera on balladowego
posmaku.
| czterdziesci nocy naokolo murow,
| nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
| gdzie deby rosna na ukos jak we snie,'we snach' - pomimo absolutnej prawidlowosci akcentu przeniesionego w
tego typu zwiazkach slów na pierwsza samogloske, w potocznym
odczytywaniu uparcie cisniemy na 'sna^ch' i tu juz wypadam na zakrecie
do nastepnego wersu:-)
| w gore po stopniach wykutych z granitu
| rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
| katededralnego placu brukiem, ponad
| fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
| nasze ogromne kontury rozlane
| na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
| suna pospolu jak widma wedrowne.Utrzymujac -teraz- - pisze 'suna', ale juz jestem zla na wymyslona
przez sama siebie konsekwencje, poniewaz 'pospolu' (aczkolwiek bardzo w
tym przegladajacym sie w historii wierszu pasuje), jednak jest juz
slowem nie autorskim - a wiec obcym.
Zblizam sie do najbardziej kontrowersyjnego w moim odczuciu fragmentu,
poniewaz spacer dobiegal konca - moze byc zmieniony na terazniejszosc,
natomiast 'dlon drzaca klade' spelnia moje oczekiwanie nieoczekiwanego
'na biezaco'.
Inna rzecz, ze klamka stala sie klamka z modlitwa;-, ale przy odrobinie
dobrej woli, mozna ustapic, bo sensu nie przeinacza, a tylko o przecinek
prosi:-)
| I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
| dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
| dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
| by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)
Na koniec wyjasnie, ze wiersz jest osnuty na prawdziwych zdarzeniach.
Dwa lata temo (rowno dwa lata temu -- odjechalem stamtad 10 kwietnia,
w Wielki Piatek!) spedzilem 40 dni w Merseburgu (bylem tam uruchamiac
rafinerie w Leuna). Mieszkalem w malym hoteliku tuz obok Dom und Schloss
(Dom=katedra, Schloss=zamek). Pierwszego wieczoru wybralem sie na spacer
naokolo zamku. Obszedlwszy go kilka razy, zatrzymalem sie u podnoza
gotyckiej baszty, ktora stala przy moscie rozwieszonym ponad
kilkumetrowej glebokosci fosa. Z ciekawosci nacisnalem na klamke.
Drzwi byly zamkniete. Czy mialbym odwage wejsc do srodka, gdyby
byly otwarte -- spytalem sam siebie. I tak zrodzila sie obsesja.
Odtad kazdego wieczoru chodzilem wlasnymi sladami, sladami
tego pierwszego spaceru, aby znow stanac pod baszta i poddac sie
probie odwagi.
SAO
Użytkownik Adam Kadmon
[...]
Nie bardzo rozumiem co masz na mysli, piszac o braku precyzji.
Czy wedlug Ciebie monotonna, przewidywalna katarynkowosc, ulatwiajaca
czytelnikowi wychwytywanie sredniowek, jest przejawem rytmicznej
precycji?
Ja tego staram sie wystrzegac, stosujac przerzutnie i unikajac
pauz na sredniowkach i koncowkach wersow. Oczywiscie takie sa, ale
zawsze staram sie je balansowac cezurami w pierswzej lub drugiej
polowie
wersu.
No wlasnie: sa wiersze (w tym i moje) ktore nalezy mierzyc uchem!
[...]
Tak, brzmialo by lepiej -- nie kloce sie. Jednak zmiana czasu na
terazniejszy nie daje sie w zaden sposob pogodzic z 40-toma nocami:
"chodze z toba 40 nocy" brzmi raczej nieporadnie.
| Tu az sie prosi, zeby wiersz czytac na glos: rOSna na ukOS jak we
Snach!
S---< :-)
rOsna na Ukos jak wE snach!
Cos, Ty, zartuje sobie. Wiem, o co Ci chodzi, naturalnie. Ale polska
potocznosc, to jest potocznosc, która przyrasta do jezyka (oka, ucha i
czego tam chcesz)
ZamYkam drzwI na klUcz - sie mówi,
chociaz prawidlowo powinno byc 'nA klucz"
[...]
| Zblizam sie do najbardziej kontrowersyjnego w moim odczuciu
fragmentu,
| poniewaz spacer dobiegal konca - moze byc zmieniony na
terazniejszosc,
| natomiast 'dlon drzaca klade' spelnia moje oczekiwanie
nieoczekiwanego
| 'na biezaco'.Tyle tyko, ze gdyby wiersz zaczac 'na biezaco' (chodze zamiast
chodzilem), nie bylo by w tym nic nieoczekiwanego, n'est pas?
| Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)Zapewniam Cie, ze tak jest na prawde -- to nie zadna poza? ;-)
Na koniec wyjasnie, ze wiersz jest osnuty na prawdziwych zdarzeniach.
Dwa lata temo (rowno dwa lata temu -- odjechalem stamtad 10 kwietnia,
w Wielki Piatek!) spedzilem 40 dni w Merseburgu
KasiaKam
Piekna historia, i pieknie opisana wierszem.
A marco imputowal, ze to wedrówka dusz;-)
Ten to dopiero tkwi w romantyzmie po uszy:-)
Pozdrawiam
nN
SAO, udaj się do egzorcysty :-))
SAO, udaj się do egzorcysty :-))
SAO