Durch Merseburg mit dir ging ich, mein Schatten


Oglądasz archiwalną wersję tematu "Durch Merseburg mit dir ging ich, mein Schatten" z forum pl.hum.poezja


Adam Kadmon - 24 Mar 2000, 03:00

        Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
        czterdziesci nocy naokolo murow,
        nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
        gdzie deby rosna na ukos jak we snach,
        w gore po stopniach wykutuch z granitu
        rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
        katededralnego placu brukiem, ponad
        fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
        nasze ogromne kontury rozlane
        na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
        sunely razem jak widma wedrowne.
        I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
        dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
        dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
        by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.

                In Merseburg I walked with you, my shadow,
                for forty nights around the castle walls,
                down by the Saale, River Soul, its bluffs
                lined with obliquely leaning oaks,
                up granite steps, laid by the hands
                which long ago had turned to dust, across
                the cobblestoned courtyard of the romanesque cathedral,
                along, above the fosse where grass
                grew green on flesh and blood and bones,
                our outlines cast giant upon
                the tall facade by footlights lit at dusk,
                until we reached the watchtower. Each night
                I pressed the handle of its oaken door,
                hoping it would be locked, just as it was
                the night before, fearing that it will open.

http://www.angelfire.com/ma2/oleksy/Merseburg.html



marco - 24 Mar 2000, 03:00


Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
czterdziesci nocy naokolo murow,
nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
gdzie deby rosna na ukos jak we snach,
w gore po stopniach wykutuch z granitu
rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
katededralnego placu brukiem, ponad
fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
nasze ogromne kontury rozlane
na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
sunely razem jak widma wedrowne.
I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.

http://www.angelfire.com/ma2/oleksy/Merseburg.html



Wspaniały nastrój, zarówno tego jak i poprzedniego wiersza / "fetysz" /
Brdzo mi się podoba.

Pozdrawiam
marco


Adam Kadmon - 24 Mar 2000, 03:00



| Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,

Wspaniały nastrój, zarówno tego jak i poprzedniego wiersza / "fetysz" /
Brdzo mi się podoba.



Dzieki, Marco, za zabicie tej deafening silence  :-)

                SAO


Asasello - 25 Mar 2000, 03:00



| Wspaniały nastrój, zarówno tego jak i poprzedniego wiersza / "fetysz"
/
| Brdzo mi się podoba.

Dzieki, Marco, za zabicie tej deafening silence  :-)



nic takiego nie ma miejsca
- to  sa wiersze, oba, wymagajace czasu aby moglo wzejsc ziarno
refleksji -
zwlaszcza "Fetysz" wprowadza tak silny nastrój niepokoju, ze choc
piekny,

a.



Adam Kadmon - 26 Mar 2000, 03:00



| Wspaniały nastrój, zarówno tego jak i poprzedniego wiersza / "fetysz"
/
| Brdzo mi się podoba.

| Dzieki, Marco, za zabicie tej deafening silence  :-)

nic takiego nie ma miejsca
- to  sa wiersze, oba, wymagajace czasu aby moglo wzejsc ziarno
refleksji -
zwlaszcza "Fetysz" wprowadza tak silny nastrój niepokoju, ze choc
piekny,



No dobra, rozumiem...chyba. Jednak troche jest mi zal, ze przez
poltora roku na php zaden z moich wierszy nie doczekal sie analizy.
Taki marco i wojtekf, nawet Tomek (doctor) -- ci to maja szczecie :-)

                SAO


marco - 26 Mar 2000, 03:00


| nic takiego nie ma miejsca
| - to  sa wiersze, oba, wymagajace czasu aby moglo wzejsc ziarno
| refleksji -
| zwlaszcza "Fetysz" wprowadza tak silny nastrój niepokoju, ze choc
| piekny,

No dobra, rozumiem...chyba. Jednak troche jest mi zal, ze przez
poltora roku na php zaden z moich wierszy nie doczekal sie analizy.
Taki marco i wojtekf, nawet Tomek (doctor) -- ci to maja szczecie :-)

SAO



Cześć Mistrzu :-)

Jeśli chodzi o mnie, to też nie jestem ropieszczany pod tym względem.
Wojtek - to samo, raczej go się czyta z rozdziawioną, czesto uśmiechniętą
gębą, a jeśli Ktoś zrobi analizę to rano w Ośrodku Zdrowia bo akurat
potrzebne są mu badania do Prawa Jazdy / i przy okazji wspomni Jego wiersz
czekając na wyniki /
Mnie ostatnio rozpieściła ellu interpretacją baptysterium :-)) i to dlatego,
że
jak zdradziła,kiedyś interesowała się tą tematyką. Gdyby nie Ona, Też
Tamten wiersz pozostałby na zawsze tekstem, gdzie jakaś nawiedzona
postać lezie i powtrza przypadkiem trzykrotnie:"zmyj grzechy moje,
nie tylko twarz moją". A tak, dzięki ellu okazało się, ze jest tam
więcej niż turzyca, żona tura i węgorze umiejscawiające jezioro
gdzieś koło Węgorzewa.

Pozostaną tajemnicą jak tajemnica Twojego starego domu,
którą wdychamy poprzez  zjawę błąkająca się o pólnocy, powracającą
do przyszłości, do wydarzeń, które na zawsze przykuły ją do tego
miejsca, o którym ludzie mówią, że straszy. I dlatego domu nie
można sprzedać, stoi zabity deskami, skrzypiąc o jakiejś potwornej
zbrodni, którą popełniono w jego wnętrzu.

Ja w każdym razie bardzo lubię Twoje wiersze, zawsze mam do nich
swoją interpretację. Nie daje mi spokoju Merseburg, to znaczy nie
umiem go połączyć z Rzeką Dusz. To znaczy chodzi o tą samą zjawę
z "fetyszu" błąkającą się w nocy jak cień po dawnych śladach, ale
nie wiem, czy Merseburg jest po prostu miejscem akcji, czy wskazuje na
jakiś konkretny fakt historyczny?

Pozdrawiam
marco


ellu bi-s - 26 Mar 2000, 03:00




| No dobra, rozumiem...chyba. Jednak troche jest mi zal, ze przez
| poltora roku na php zaden z moich wierszy nie doczekal sie analizy.
| Taki marco i wojtekf, nawet Tomek (doctor) -- ci to maja szczecie :-)

| SAO



czesc, SAO :)

poniewaz marco wspomnial mnie tu w poscie do Ciebie, to moze ja tez cos
dodam: rzeczywiscie bywa, ze od czasu do czasu porywam sie na jakas
interpretacje, ale tylko wtedy, gdy wiersz porusza tematy, na ktorych choc
troche sie znam, lub ktore rezonuja z moimi uczuciami. Twoje wiersze
podobaja mi sie, ale nie umialabym ich analizowac, to juz musza zrobic inni.
chce Ci tylko tu powiedziec, ze czytam jak najbardziej - tak jak i wiersze
innych - tyle ze nie chce nic pisac bez glebszego przemyslenia :-)))

czesc, marco :),

Mnie ostatnio rozpieściła ellu interpretacją baptysterium :-)) i to
dlatego
że jak zdradziła,kiedyś interesowała się tą tematyką.



interesuje sie roznymi tematami, a w Twoim wierszu byloby jeszcze niejedno
do wydobycia (jak zaznaczyles). sowie oczy i bagienne rosliny naprowadzily
mnie na temat demonow, a szczegolnie demon Lilith ("sowa plomykowa"),
czasami tez identyfikowana z Hekate. jeszcze w Sredniowieczu Zydzi nosili
amulety chroniace przed dzialaniem Lilith. to bardzo ciekawy temat. niestety
bardzo obszerny.

ciekawy jest tez Twoj wiersz o muzach (program na dwanascie miesiecy), bo
mozna go przylozyc do harmonikalnej wizji neopythagorejczyka Martianusa
Capelli, zyjacego w 5. wieku n.e., ktory ulozyl skale dziewieciu sfer w
kosmosie odpowiadajacym dziewieciu Muzom, skala obejmuje osiem oktaw (jak
juz tu mowilismy w innym watku). dyryguje Apollo, a rytm nadaje egipski waz
sil zywotnych z trzema glowami, ktore odpowiadaja boskiej trojcy (Ozyrys -
Izyda - Horus), trzem wymiarom przestrzeni i trzem aspektom czasu. Sloncu
przypisuje sie Melpomene (tragedie), Ziemi Talie (komedie). i to wszystko
przylozyc do astrologii (rozkladu energii).

a tak przy okazji: moje wiersze tez czasami zawieraja rozne ukryte przekazy.
na przyklad wiersz z listopada "Swiete zaslubiny". "swiete zaslubiny" to
kult ku czci Wielkiej Bogini Milosci mezopotamskiej Isztar laczacy w sobie
apoteoze seksu i plodnosci. panujacy krol laczyl sie z Isztar (w zastepstwie
byla to najwyzsza kaplanka sposob kaplanek-prostytutek) w milosnym akcie.

a w wierszu "milosc na srodku atlantyku" bylo nawiazanie do slonych ciastek,
wypiekow w ksztalcie fallusa, ktore otrzymywaly kaplanki milosci na
obchodach swiat Afrodyty na Sycylii na pamiatke narodzin Afrodyty
"Anadyomene" ze (slonej) piany morskiej zaplodnionej przez nasienie
Chronosa, gdy jego odciety penis wpadl do wody.

ale to tak ciekawostkowo, bo nie kazdy sie tym interesuje, wiec wcale nie
musi byc jasne.

pozdrawiam :-) e.


Kasiakam - 29 Mar 2000, 03:00

Użytkownik Adam Kadmon

Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
czterdziesci nocy naokolo murow,
nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa



[...]

Wiersz piekielnie nastrojowy. Przez pól wedrowczo, przez pól
horrorotwórczo;-)

Brak precyzji w budowaniu rytmu nie przeszkadza i nie irytuje, a nawet,
sadze, aby go wylapac, trzeba wiersz mierzyc bardzo bacznym wzrokiem.
To scenografia tak potrafi zaczarowac i zwiesc (czujnosc;-)
Ale zaczne od argumentu: chcialabym, zeby obraz, o którym mówisz w
czasie przeszlym nie rozróznial kiedys i teraz (bedziesz walczyl, wiem).
Jednak  konwencja wspominania troche przytlumia magie, odbiera czesc jej
wenetrznej sily.
Argument dotyczyl mojej propozycji przejscia w przeszlosc ledwie
miniona:

Po Merseburgu chodze z toba, cieniu,



Poprawia rytmicznie, ilosc sylab jest tu idealnie dopasowana do reszty
utworu, dzieki czemu z mety (tj. od mety) nabiera on balladowego
posmaku.

czterdziesci nocy naokolo murow,
nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
gdzie deby rosna na ukos jak we snie,



'we snach'  - pomimo absolutnej prawidlowosci akcentu przeniesionego w
tego typu zwiazkach slów na pierwsza samogloske, w potocznym
odczytywaniu uparcie cisniemy na 'sna^ch' i tu juz wypadam na zakrecie
do nastepnego wersu:-)

w gore po stopniach wykutuch z granitu
rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
katededralnego placu brukiem, ponad
fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
nasze ogromne kontury rozlane
na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
suna pospolu jak widma wedrowne.



Utrzymujac -teraz-   - pisze 'suna', ale juz jestem zla na wymyslona
przez sama siebie konsekwencje, poniewaz 'pospolu' (aczkolwiek bardzo w
tym przegladajacym sie w historii wierszu pasuje), jednak jest juz
slowem nie autorskim - a wiec obcym.
Zblizam sie do najbardziej kontrowersyjnego w moim odczuciu fragmentu,
poniewaz spacer dobiegal konca - moze byc zmieniony na terazniejszosc,
natomiast 'dlon drzaca klade'  spelnia moje oczekiwanie nieoczekiwanego
'na biezaco'.
Inna rzecz, ze klamka stala sie klamka z modlitwa;-, ale przy odrobinie
dobrej woli, mozna ustapic, bo sensu nie przeinacza, a tylko o przecinek
prosi:-)

I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.



Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)

KasiaKam


marco - 29 Mar 2000, 03:00


Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)



Piękny jest wiersz SAO, prawda?.
Ten nastrój i finał. Zjawa modląca się o to,
aby była tylko złym snem, i że dłoń położona na
klamce naciśnie ją tak jak wczoraj lecz drzwi
okażą się zamknięte.
Tymczasem gładko przechodzi na drugą
stronę.
Przecież ciało zostało wspomnieniem.

| I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
| dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
| dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
| by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.



Albo w "fetyszu" - zbrodniarz powracający
na miejsce zbrodni, rozglądający się, czy
nie patrzy nikt, kto mógłby go rozpoznać.
I tak aż do Końca Świata...

Pozdrawiam
marco


Kasiakam - 29 Mar 2000, 03:00

Użytkownik marco <

Piękny jest wiersz SAO, prawda?.
Ten nastrój i finał. Zjawa modląca się o to,
aby była tylko złym snem, i że dłoń położona na
klamce naciśnie ją tak jak wczoraj lecz drzwi
okażą się zamknięte.
Tymczasem gładko przechodzi na drugą
stronę.
Przecież ciało zostało wspomnieniem.



Właśnie dlatego jeszcze dzisiaj w pracy (prezesie - przebacz!)
zastanawiałam się czy rzeczywiście rozwleczenie wiersza SAO po kliszach
rentgenowskich ma sens, bo dotarło do mnie, ze dopóki w nim nie
bobrowałam, podobał mi się wrażeniowo. I że należy do tych wierszy,
które są jak przeźrocza z mrocznej krainy widzianej w baśniach czy też w
snów parowach:-)
Ale wędrówka zjaw ma nie sięgać końca, błędne koło z biesim uporem wolno
lecz obraca się, pozwala krążyć po wewnętrznej:-)

Albo w "fetyszu" - zbrodniarz powracający
na miejsce zbrodni, rozglądający się, czy
nie patrzy nikt, kto mógłby go rozpoznać.
I tak aż do Końca Świata...



Do 'Fetysz' jeszcze nie dobrnęłam. Jest w świadomie zapamiętanych:-)
Na pierwszy rzut oka - widziałam ten wiersz na php jakiś czas temu, ale
że na pewno, głowy nie dam sobie uciąć, bo nie bardzo mam chęć
przeniknąć do wiersza SAO jako KasiaKam-ZCienia;-)

KasiaKam


Adam Kadmon - 30 Mar 2000, 03:00


Użytkownik Adam Kadmon

| Po Merseburgu chodzilem z toba, cieniu,
| czterdziesci nocy naokolo murow,
| nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
[...]

Wiersz piekielnie nastrojowy. Przez pól wedrowczo, przez pól
horrorotwórczo;-)



A dlaczego zalegal? Ale co tam, mniejsza o to -- wazne, ze sie
ulezal ;-)

Brak precyzji w budowaniu rytmu nie przeszkadza i nie irytuje



Nie bardzo rozumiem co masz na mysli, piszac o braku precyzji.
Czy wedlug Ciebie monotonna, przewidywalna katarynkowosc, ulatwiajaca
czytelnikowi wychwytywanie sredniowek, jest przejawem rytmicznej
precycji? Ja tego staram sie wystrzegac, stosujac przerzutnie i unikajac
pauz na sredniowkach i koncowkach wersow. Oczywiscie takie sa, ale
zawsze staram sie je balansowac cezurami w pierswzej lub drugiej polowie
wersu.

sadze, aby go wylapac, trzeba wiersz mierzyc bardzo bacznym wzrokiem.



No wlasnie: sa wiersze (w tym i moje) ktore nalezy mierzyc uchem!

To scenografia tak potrafi zaczarowac i zwiesc (czujnosc;-)
Ale zaczne od argumentu: chcialabym, zeby obraz, o którym mówisz w
czasie przeszlym nie rozróznial kiedys i teraz (bedziesz walczyl, wiem).



Dobrze zgadlas.

Jednak  konwencja wspominania troche przytlumia magie, odbiera czesc jej
wenetrznej sily.
Argument dotyczyl mojej propozycji przejscia w przeszlosc ledwie
miniona:

| Po Merseburgu chodze z toba, cieniu,

Poprawia rytmicznie, ilosc sylab jest tu idealnie dopasowana do reszty
utworu, dzieki czemu z mety (tj. od mety) nabiera on balladowego
posmaku.



Tak, brzmialo by lepiej -- nie kloce sie. Jednak zmiana czasu na
terazniejszy nie daje sie w zaden sposob pogodzic z 40-toma nocami:
"chodze z toba 40 nocy" brzmi raczej nieporadnie.

| czterdziesci nocy naokolo murow,
| nad brzegiem Saale, Rzeki Dusz, pod skarpa
| gdzie deby rosna na ukos jak we snie,

'we snach'  - pomimo absolutnej prawidlowosci akcentu przeniesionego w
tego typu zwiazkach slów na pierwsza samogloske, w potocznym
odczytywaniu uparcie cisniemy na 'sna^ch' i tu juz wypadam na zakrecie
do nastepnego wersu:-)



Tu az sie prosi, zeby wiersz czytac na glos: rOSna na ukOS jak we Snach!
S---<  :-)

| w gore po stopniach wykutych z granitu
| rekoma, ktore czas w prochno obrocil,
| katededralnego placu brukiem, ponad
| fosa gdzie trawa wyrosla na trupach:
| nasze ogromne kontury rozlane
| na twierdzy krwawym blaskiem reflektorow
| suna pospolu jak widma wedrowne.

Utrzymujac -teraz-   - pisze 'suna', ale juz jestem zla na wymyslona
przez sama siebie konsekwencje, poniewaz 'pospolu' (aczkolwiek bardzo w
tym przegladajacym sie w historii wierszu pasuje), jednak jest juz
slowem nie autorskim - a wiec obcym.



Nie mowiac juz o tym, ze dla autora jest to jedno ze slow tabu
(jak "stronica") :-)

Zblizam sie do najbardziej kontrowersyjnego w moim odczuciu fragmentu,
poniewaz spacer dobiegal konca - moze byc zmieniony na terazniejszosc,
natomiast 'dlon drzaca klade'  spelnia moje oczekiwanie nieoczekiwanego
'na biezaco'.



Tyle tyko, ze gdyby wiersz zaczac 'na biezaco' (chodze zamiast
chodzilem), nie bylo by w tym nic nieoczekiwanego, n'est pas?

Inna rzecz, ze klamka stala sie klamka z modlitwa;-, ale przy odrobinie
dobrej woli, mozna ustapic, bo sensu nie przeinacza, a tylko o przecinek
prosi:-)



Celna uwaga, Kasiu! Dziekuje -- skorzystam.

| I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
| dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
| dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
| by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.

Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)



Zapewniam Cie, ze tak jest na prawde -- to nie zadna poza? ;-)

Na koniec wyjasnie, ze wiersz jest osnuty na prawdziwych zdarzeniach.
Dwa lata temo (rowno dwa lata temu -- odjechalem stamtad 10 kwietnia,
w Wielki Piatek!) spedzilem 40 dni w Merseburgu (bylem tam uruchamiac
rafinerie w Leuna). Mieszkalem w malym hoteliku tuz obok Dom und Schloss
(Dom=katedra, Schloss=zamek). Pierwszego wieczoru wybralem sie na spacer
naokolo zamku. Obszedlwszy go kilka razy, zatrzymalem sie u podnoza
gotyckiej baszty, ktora stala przy moscie rozwieszonym ponad
kilkumetrowej glebokosci fosa. Z ciekawosci nacisnalem na klamke.
Drzwi byly zamkniete. Czy mialbym odwage wejsc do srodka, gdyby
byly otwarte -- spytalem sam siebie. I tak zrodzila sie obsesja.
Odtad kazdego wieczoru chodzilem wlasnymi sladami, sladami
tego pierwszego spaceru, aby znow stanac pod baszta i poddac sie
probie odwagi.

                SAO


Kasiakam - 30 Mar 2000, 03:00

Użytkownik Adam Kadmon

[...]

Nie bardzo rozumiem co masz na mysli, piszac o braku precyzji.
Czy wedlug Ciebie monotonna, przewidywalna katarynkowosc, ulatwiajaca
czytelnikowi wychwytywanie sredniowek, jest przejawem rytmicznej
precycji?



Alez Adamie. Traktuj mnie powaznie, prosze;-)
Kto mówi o katarynkowym rytmie patrzac na wiersz, który przeplywa z
wersu na wers jak fala na rzece (Saale?;-) drugiej niepodobna:-)
Nie chce skakac przez sredniowke  jako przez skakanke, ale pierwszy wers
wystaje - wiem, ze to lubisz, wiedz, ze ja wole nie:-)

Ja tego staram sie wystrzegac, stosujac przerzutnie i unikajac
pauz na sredniowkach i koncowkach wersow. Oczywiscie takie sa, ale
zawsze staram sie je balansowac cezurami w pierswzej lub drugiej
polowie
wersu.



Wszyscy staramy sie -tego- wystrzegac. Na tym cala sztuka polega.

No wlasnie: sa wiersze (w tym i moje) ktore nalezy mierzyc uchem!



Ucho i oko - naprzeciw poezji - to jedno;-

[...]

Tak, brzmialo by lepiej -- nie kloce sie. Jednak zmiana czasu na
terazniejszy nie daje sie w zaden sposob pogodzic z 40-toma nocami:
"chodze z toba 40 nocy" brzmi raczej nieporadnie.



A zupelnie nie. Daje to wrazenie, ze noce te sa jak ogniwa lancucha, nie
ma konca.
Lecz niczgo nie narzucam. To i tak nadmiar smialosci, zachecac autora do
zminy czasu (nastepnym, bardziej bezczelnym krokiem jest juz tylko
pomysl na zmine miejsca;-)

| Tu az sie prosi, zeby wiersz czytac na glos: rOSna na ukOS jak we
Snach!
S---<  :-)



Warto sprawdzic uzebienie, zanim sie ukasi;-| :

rOsna na Ukos jak wE snach!

Cos, Ty, zartuje sobie. Wiem, o co Ci chodzi, naturalnie. Ale polska
potocznosc, to jest potocznosc, która przyrasta do jezyka (oka, ucha i
czego tam chcesz)
ZamYkam drzwI na klUcz - sie mówi,
chociaz prawidlowo powinno byc 'nA klucz"

[...]

| Zblizam sie do najbardziej kontrowersyjnego w moim odczuciu
fragmentu,
| poniewaz spacer dobiegal konca - moze byc zmieniony na
terazniejszosc,
| natomiast 'dlon drzaca klade'  spelnia moje oczekiwanie
nieoczekiwanego
| 'na biezaco'.

Tyle tyko, ze gdyby wiersz zaczac 'na biezaco' (chodze zamiast
chodzilem), nie bylo by w tym nic nieoczekiwanego, n'est pas?



Wrecz przeciwnie. Wszystko jest kwestia widzenia.

| Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)

Zapewniam Cie, ze tak jest na prawde -- to nie zadna poza? ;-)



I czarny plaszcz do ziemi (z kapturem) i wstazka blekitna na sercu?;-)
Co na to hamburgery ?!? ;-

Na koniec wyjasnie, ze wiersz jest osnuty na prawdziwych zdarzeniach.
Dwa lata temo (rowno dwa lata temu -- odjechalem stamtad 10 kwietnia,
w Wielki Piatek!) spedzilem 40 dni w Merseburgu



Piekna historia, i pieknie opisana wierszem.
A marco imputowal, ze to wedrówka dusz;-)
Ten to dopiero tkwi w romantyzmie po uszy:-)

KasiaKam


marco - 31 Mar 2000, 03:00


Piekna historia, i pieknie opisana wierszem.
A marco imputowal, ze to wedrówka dusz;-)
Ten to dopiero tkwi w romantyzmie po uszy:-)



I cały czas imputuje :-)
Autor był tylko medialnym odbiornikiem, który przekazał
nieświadomie nastrój i myśli błąkającej się po
czarnej wieży mrocznej postaci.

Pozdrawiam
nN

SAO, udaj się do egzorcysty :-))


Adam Kadmon - 31 Mar 2000, 03:00


SAO, udaj się do egzorcysty :-))



Alez masz tupet, Marco! Ty to chyba kazalbys facetowi ze zlamana noga
isc do szpitala, a diablu do spowiedzi :-)

                SAO


.NET: Encoding; czytanie pliku
nece rece i buce
PUSTA DUSZA
wiele domen na tym samym IP
na rogu ulicy
webmaster
Randka
  • numer 261
  • gdzie jest drax w gothicu
  • bilgorajski mikrobrowar zielona ges
  • listwan zarzadzanie kadrami
  • 1 podatku na organizacje pozytku publicznego
  • nowy;uporzadkowany;watek;japan;puma;big;star
  • klm cargo
  • reczne wozki taczkowe
  • dvd usa
  • Kolekcja tematów z for dyskusyjnych ; Start