Prosze napiszcie co sadzicie o tym fragmencie:
Jak każdego ranka, także i dziś równo o godzinie 7.oo rozległ się ten
sam głośny dźwięk budzika. – Cholera już siódma. Trzeba wstawać
– pomyślałem. Po kilku minutach leżenia w łóżku wstałem i
skierowałem się w stronę kuchni. Dotarcie do niej było bardzo trudne
zważywszy na to jak upojna była poprzednia noc. Po zrobieniu i wypiciu
bardzo mocnej kawy zabrałem się do pracy...
Jako młody chłopak w głowie były mi różne głupie rzeczy. Swoje duże
umiejętności komputerowe niekoniecznie potrafiłem spożytkować we
właściwy sposób. Mając piętnaście lat złamałem zabezpieczenia serwerów
rządowych. Idioci z ABW nie potrafili mnie wykryć...Co jednak nie
udało się mało inteligentnym służbistom, udało się elitarnej grupie
hackerów nazywanej w środowisku „Omega”. Nie minęły trzy
dni od włamania się, a ja siedziałem na krześle z czarnym workiem na
głowie w miejscu, o którym nie miałem pojęcia. A może byłem znacznie
bliżej domu niż mi się wydawało, lecz nie zdawałem sobie z tego sprawy?
Nie ważne...
Dziś „Omega” to wciąż tajna organizacja. Od dnia, gdy siłą
mnie do niej wcielono minęło siedem lat, a sama
„instytucja” poczyniła wiele kroków naprzód w rozwoju.
Przykład? Sprzedaje usługi swoich członków potężnym firmom – tak
jak moje...
PRzedstawiam Wam kawaleczek opowiadania...
Czok:
| PRzedstawiam Wam kawaleczek opowiadania...
Okay.
Mam jednak pytanie.
Dlaczego nie zaczynasz od prezentacji "ksywki" bohatera?
Dobre "firmowe_imie" od reki ustawia nam aktora na scenie.
Wez film Kill Bill.
Czarna Mamba.
Z mety pachnie trupami :)))
U ciebie tez powinno byc podobnie.
Proponowalbym wybranie imienia w rodzaju Crazy Horse, Silver Spider,
Icebreaker czy bodaj cos w stylu imion z Matrix.
Na serio....
..
FM--
============= P o l N E W S ==============
Okay.
Autor z pewnością, podobnie jak jego bohater, jest młodym człowiekiem
i tą słodką młodością pobrzmiewa jego styl,
który w zasadzie trudno nazwać _stylem_.
Moja teza "wszyscy piszą nikt nie czyta" znajduje tutaj
potwierdzenie, chcę przez to powiedzieć, że zanim sami weźmiemy się
za twórczość warto poznać twórczość Innych (wielka litera nie przypadkowa)
- czego serdecznie życzę Autorowi
Anna pa,pa
Anna pa pa
eraz - twoja teza, "wszyscy pisza nikt nie czyta", w moim przekonaniu wyglada
tak - "wielu pisze, wielu czyta, kilku decyduje sie na wypowiedz".
Tekst poruszajacy czytelnika, zawsze znajduje krytyka ;)))
Niestety, nie kazdy tekst porusza kazdego czytelnika.
I tu lezy "adept" pogrzebany.
Dotrzec do "mas" bywa trudnym zadaniem.
Oczywiscie, znajomosc Klasykow pomaga, ale nie przesadzajmy.
..
FM
Ale tam... mydlenie.
Okay is okay.
Jak mi sie cos nie podoba, to nie zabieram glosu.
Odzywam sie tylko wtedy, gdy cos mnie frapuje.
Jak każdego ranka, także i dziś równo o godzinie 7.oo rozległ się ten
sam głośny dźwięk budzika.
Po kilku minutach leżenia w łóżku wstałem i
skierowałem się w stronę kuchni. Dotarcie do niej było bardzo trudne
zważywszy na to jak
Po zrobieniu i wypiciu
bardzo mocnej kawy zabrałem się do pracy...
Jako młody chłopak w głowie były mi różne głupie rzeczy. Swoje duże
umiejętności komputerowe niekoniecznie potrafiłem spożytkować we
właściwy sposób
Pomylki bywaja, nie przecze, ale...
A co do twojego postu, to...
Iskra jest...
Oczywiscie, znajomosc Klasykow pomaga, ale nie przesadzajmy.
pozdrawiam
Anna pa,pa
Anna:
Frapuje? Jezu, chyba nie rozmawiamy o tym samym tekście.
Nigdy nie używam wielkoropków.
znajomość to podstwa, mój drogi.
Precz z przeterminowanymi pogladami!!! ;)))
...
FM
| Frapuje? Jezu, chyba nie rozmawiamy o tym samym tekście.
Rozmawiamy, tyle ze patrzymy na ten tekst przez odmienne pryzmaty.
Ty widzisz jedynie forme, a ta jest do "poprawienia".
Ja widze tresc, i mimo widocznych potkniec, chwale.
(treść? kurcze, jaka treść Cię zafrapowała?)
| Nigdy nie używam wielkoropków.
Hmm... W dyplomacji, na kazdym szczeblu,
wahanie sie oraz niedopowiedzenia są na porzadku dziennym.
Stany emocjonalne wyrażamy tutaj nie tylko "emotikonami" ;)))
Zacznij ;)))
| znajomość to podstawa, mój drogi.
Znajomość klasyków, to za mało, by nauczyć się "pisać".
Precz z przeterminowanymi poglądami!!! ;)))
wiesz, nie mogę dać wiary, że Twoim zdaniem bycie ignorantem
i zarazem 'pisarzem', humanistą (pl.HUM. pis.) może być do pogodzenia.
nie, nie może.
może.
ale tylko w wypadku, kiedy osoba pisząca korzysta z _zaplecza_
zaplecze to doświadczenie, wiek, zbór przeżyć. tzw. naturszczyk,
ale to zupełnie inne bajka.
well, punktów wspólnych mało,
chyba się będziemy żegnać
Anna pa,pa
jestem tu pierwszy raz -tez chcialabym umiescic kawalek czegos, co
sklecilam:P i oczekuje waszych komentarzy na ten temat... dzieki -
pozdrawiam
W soboty Plac G?ówny miasta zmienia? si? nie do poznania. Kupcy
rozk?adali swe stragany jeden obok drugiego, po czym wy?adowywali
towary przywiezione z ró?nych cz??ci Europy. Niektórzy mogli si? nawet
poszczyci? oryginalnymi produktami przywiezionymi z Indii. Ich
stragany zawsze otoczone by?y wianuszkiem podekscytowanych kobiet,
które to przerzuca?y mieni?ce si? chusty, zachwyca?y si? bogato
zdobion? bi?uteri? wysadzan? kolorowymi szkie?kami, imituj?cymi
kamienie szlachetne. Orientalne przyprawy kusi?y je swym zapachem i
ostrymi barwami. Wszystko to by?o tak inne od otaczaj?cej
rzeczywisto?ci, przywo?ywa?o wspomnienia z dzieci?cych bajek odleg?ych
zak?tkach ?wiata.
Nie by?o jeszcze godziny jedenastej, ale na placu ju? od dobrych kilku
godzin rozbrzmiewa? gwar.
W rogu placu usadowi? si? stary grajek. Opar? o ?cian? muru swój
akordeon, roz?o?y? krzese?ko, na którym nast?pnie usiad?. Zdj?? z
g?owy flanelowy kapelusz i po?o?y? przed sob?. Rozgl?daj?c si? po
placu napotka? wzrokiem ma?? dziewczynk?. Dziewczynka mia?a na imi?
Sara, ale on o tym nie wiedzia?. Przyku?a jego uwag? ?liczn? sukienk?,
której chabrowy kolor wspó?gra? z b??kitem jej oczu. Nie by?o w tym
nic dziwnego, gdy? by?a to jego ulubiona barwa, jej odcienie
wype?nia?y przestrze?, któr? kocha?. Niebo. Morze. Tak samo bezkresne,
niepoj?te, tak samo pi?kne. Czy to nie dziwne, ?e widzi ich odbicie w
sukience ma?ej dziewczynki? Co za g?upie my?li potrafi? absorbowa?
cz?owieka tak, ?e chwila mija niepostrze?enie. Z drugiej strony jednak
staruszek czepia? si? ka?dej, nawet tej najbardziej bezsensownej
my?li, która zaj??aby go, cho? przez jaki? czas, bo czasu mia? w
nadmiarze. Godziny sp?dzane na palcu zawsze up?ywa?y powoli. Jednak
sobota by?a dniem, którego godziny rozci?ga?y si? niesko?czenie. Nie
lubi? gra? w soboty. Powód by? prostu. Tego dnia praktycznie nikt nie
zwraca? na niego uwagi. Plac by? pe?en przyjezdnych atrakcji, drogich
towarów, niebywa?ych okazji, pe?en ludzi spiesz?cych si? niewiadomo
gdzie i po co. A on stary, siedzia? w rogu. Akordeon sta? oparty o
mur, a flanelowy kapelusz le?a? pusty. Najch?tniej zwin??by manatki,
jednak nadzieja na zarobienie kilku groszy kaza?a mu zosta? i czeka?.
Wzi?? w swe r?ce instrument poczym wydoby?y si? z niego pierwsze
d?wi?ki znajomej melodii. Urocza dziewczynka nie?mia?o spojrza?a i
podesz?a bli?ej. Wyj??a z kieszeni srebrn? monet? i wrzuci?a j? do
kapelusza. Twarz staruszka jakby rozpromienia?a. Dziewczynka w
chabrowej sukience tak?e si? u?miechn??a. Grajek przypomina? jej
dziadka, który sadza? j? cz?sto na swych kolanach. Wyci?ga? wtedy z
sakiewki fujark? – on gra?, a ona ?piewa?a. To by?o jakie? dwa,
trzy lata temu. Po dziadku zosta?o tylko wspomnienie, jednak mi?o by?o
przypomnie? sobie te chwile s?uchaj?c muzyki starego grajka.
Nie by?o jeszcze godziny jedenastej, ale na placu ju? od dobrych kilku
godzin rozbrzmiewa? gwar.
W rogu placu usadowi? si? stary grajek. Opar? o ?cian? muru swój
akordeon, roz?o?y? krzese?ko, na którym nast?pnie usiad?. Zdj?? z
g?owy flanelowy kapelusz i po?o?y? przed sob?. Rozgl?daj?c si? po
placu napotka? wzrokiem ma?? dziewczynk?. Dziewczynka mia?a na imi?
Sara, ale on o tym nie wiedzia?. Przyku?a jego uwag? ?liczn? sukienk?,
której chabrowy kolor wspó?gra? z b??kitem jej oczu. Nie by?o w tym
nic dziwnego, gdy? by?a to jego ulubiona barwa, jej odcienie
wype?nia?y przestrze?, któr? kocha?. Niebo. Morze. Tak samo bezkresne,
niepoj?te, tak samo pi?kne. Czy to nie dziwne, ?e widzi ich odbicie w
sukience ma?ej dziewczynki? Co za g?upie my?li potrafi? absorbowa?
cz?owieka tak, ?e chwila mija niepostrze?enie. Z drugiej strony jednak
staruszek czepia? si? ka?dej, nawet tej najbardziej bezsensownej
my?li, która zaj??aby go, cho? przez jaki? czas, bo czasu mia? w
nadmiarze. Godziny sp?dzane na palcu zawsze up?ywa?y powoli. Jednak
sobota by?a dniem, którego godziny rozci?ga?y si? niesko?czenie. Nie
lubi? gra? w soboty. Powód by? prostu. Tego dnia praktycznie nikt nie
zwraca? na niego uwagi. Plac by? pe?en przyjezdnych atrakcji, drogich
towarów, niebywa?ych okazji, pe?en ludzi spiesz?cych si? niewiadomo
gdzie i po co. A on stary, siedzia? w rogu. Akordeon sta? oparty o
mur, a flanelowy kapelusz le?a? pusty. Najch?tniej zwin??by manatki,
jednak nadzieja na zarobienie kilku groszy kaza?a mu zosta? i czeka?.
Wzi?? w swe r?ce instrument poczym wydoby?y si? z niego pierwsze
d?wi?ki znajomej melodii. Urocza dziewczynka nie?mia?o spojrza?a i
podesz?a bli?ej. Wyj??a z kieszeni srebrn? monet? i wrzuci?a j? do
kapelusza. Twarz staruszka jakby rozpromienia?a. Dziewczynka w
chabrowej sukience tak?e si? u?miechn??a. Grajek przypomina? jej
dziadka, który sadza? j? cz?sto na swych kolanach. Wyci?ga? wtedy z
sakiewki fujark? – on gra?, a ona ?piewa?a. To by?o jakie? dwa,
trzy lata temu. Po dziadku zosta?o tylko wspomnienie, jednak mi?o by?o
przypomnie? sobie te chwile s?uchaj?c muzyki starego grajka.
well, punktów wspólnych mało,
Anna pa,pa
omijajac wlasne "przytyki" - dokonasz konstruktywnej krytyki, wskazujac, co w
twoim mniemaniu nalezy zmienic.
A ja ogranicze sie do "prasowania" tresci tylko tam gdzie zobacze zmarszczki.
Pamietaj jednak, ze "tresc" zawsze decyduje o "formie".
Nigdy odwrotnie.
Byloby absurdem domagac sie od tekstu zawierajacego wspolczesne tresci,
oprawy naleznej gotyckiemu romansowi.
Nie ten pierscionek, nie ten kamyczek ;)))
A teraz...
CZOK, gdzie jestes?!!!!
...
FM
| well, punktów wspólnych mało,
chyba się będziemy żegnać
Nie zamykajmy drzwi, ktore jeszcze nie zostaly otworzone ;)))
(właściwie lubię się nie zgadzać,
a z Tobą, zadaje się, nie zgadzam się od a do z :)
Pamiętaj jednak, ze "treść" zawsze decyduje o "formie".
Nigdy odwrotnie.
pozdrwiam serdecznie :)
Anna pa,pa