Opowiadanie amatora


Oglądasz archiwalną wersję tematu "Opowiadanie amatora" z forum pl.hum.pisarstwo


Mateusz Czok - 6 Cze 2004, 10:13

PRzedstawiam Wam kawaleczek opowiadania (jedno juz tutaj wrzucilem
swojego czasu)

Prosze napiszcie co sadzicie o tym fragmencie:

Jak każdego ranka, także i dziś równo o godzinie 7.oo rozległ się ten
sam głośny dźwięk budzika. – Cholera już siódma. Trzeba wstawać
– pomyślałem. Po kilku minutach leżenia w łóżku wstałem i
skierowałem się w stronę kuchni. Dotarcie do niej było bardzo trudne
zważywszy na to jak upojna była poprzednia noc. Po zrobieniu i wypiciu
bardzo mocnej kawy zabrałem się do pracy...

Jako młody chłopak w głowie były mi różne głupie rzeczy. Swoje duże
umiejętności komputerowe niekoniecznie potrafiłem spożytkować we
właściwy sposób. Mając piętnaście lat złamałem zabezpieczenia serwerów
rządowych. Idioci z ABW nie potrafili mnie wykryć...Co jednak nie
udało się mało inteligentnym służbistom, udało się elitarnej grupie
hackerów nazywanej w środowisku „Omega”. Nie minęły trzy
dni od włamania się, a ja siedziałem na krześle z czarnym workiem na
głowie w miejscu, o którym nie miałem pojęcia. A może byłem znacznie
bliżej domu niż mi się wydawało, lecz nie zdawałem sobie z tego sprawy?
 Nie ważne...

Dziś „Omega” to wciąż tajna organizacja. Od dnia, gdy siłą
mnie do niej wcielono minęło siedem lat, a sama
„instytucja” poczyniła wiele kroków naprzód w rozwoju.
Przykład? Sprzedaje usługi swoich członków potężnym firmom – tak
jak moje...



Mark Robert Falzmann - 8 Cze 2004, 02:44

Czok:
PRzedstawiam Wam kawaleczek opowiadania...



Okay.
Mam jednak pytanie.
Dlaczego nie zaczynasz od prezentacji "ksywki" bohatera?
Dobre "firmowe_imie" od reki ustawia nam aktora na scenie.
Wez film Kill Bill.
Czarna Mamba.
Z mety pachnie trupami :)))
U ciebie tez powinno byc podobnie.
Proponowalbym wybranie imienia w rodzaju Crazy Horse, Silver Spider,
Icebreaker czy bodaj cos w stylu imion z Matrix.
Na serio.
..
FM

Mateusz Czok - 8 Cze 2004, 09:15

Czok:
| PRzedstawiam Wam kawaleczek opowiadania...
Okay.
Mam jednak pytanie.
Dlaczego nie zaczynasz od prezentacji "ksywki" bohatera?
Dobre "firmowe_imie" od reki ustawia nam aktora na scenie.
Wez film Kill Bill.
Czarna Mamba.
Z mety pachnie trupami :)))
U ciebie tez powinno byc podobnie.
Proponowalbym wybranie imienia w rodzaju Crazy Horse, Silver Spider,
Icebreaker czy bodaj cos w stylu imion z Matrix.
Na serio....
..
FM

--
============= P o l N E W S ==============    



     archiwum i przeszukiwanie newsów        
        http://www.polnews.pl




szczerze? jakos o tym nie pomyslalem :) dzieki za uwage :)


annap...@autograf.pl - 12 Cze 2004, 16:37

FM
---------

Okay.



Moj drogi FM,
Twoje życzliwe 'okey' jest mydleniem oczu Autora-amatora,
który na szczęście świetnie zdaje sobie sprawę
ze swojej amatorszczyzny - uprzedza czytelnika już w tytule.

Autor z pewnością, podobnie jak jego bohater, jest młodym człowiekiem
i tą słodką młodością pobrzmiewa jego styl,
który w zasadzie trudno nazwać _stylem_.

Moja teza "wszyscy piszą nikt nie czyta" znajduje tutaj
potwierdzenie, chcę przez to powiedzieć, że zanim sami weźmiemy się
za twórczość warto poznać twórczość Innych (wielka litera nie przypadkowa)
- czego serdecznie życzę Autorowi

Anna pa,pa



Mark Robert Falzmann - 12 Cze 2004, 17:46

Anna pa pa



Ale tam... mydlenie.
Okay is okay.
Jak mi sie cos nie podoba, to nie zabieram glosu.
Odzywam sie tylko wtedy, gdy cos mnie frapuje.
Pomylki bywaja, nie przecze, ale...
A co do twojego postu, to...
Zaraz sie pobijemy o prawo autora do bycia samym_soba.
Mlody moze byc.
I co z tego?
Jak ma pomysl oraz odwage wyjscia do ludzi z wlasnym tekstem, to nalezy tylko
przyklasnac.
Iskra jest.
Zobaczymy, co napisze dalej.
Moze bedzie z tego duzy ogien.
Jesli zaczniemy "podsycac" to kto wie jak to sie zakonczy.
Iskra jest...

eraz - twoja teza, "wszyscy pisza nikt nie czyta", w moim przekonaniu wyglada

tak - "wielu pisze, wielu czyta, kilku decyduje sie na wypowiedz".
Tekst poruszajacy czytelnika, zawsze znajduje krytyka ;)))
Niestety, nie kazdy tekst porusza kazdego czytelnika.
I tu lezy "adept" pogrzebany.
Dotrzec do "mas" bywa trudnym zadaniem.
Oczywiscie, znajomosc Klasykow pomaga, ale nie przesadzajmy.
..
FM


annap...@autograf.pl - 13 Cze 2004, 07:16

FM
-------

Ale tam... mydlenie.
Okay is okay.
Jak mi sie cos nie podoba, to nie zabieram glosu.
Odzywam sie tylko wtedy, gdy cos mnie frapuje.



Frapuje?
Jezu, chyba nie rozmawiamy o tym samym tekście.

Jak każdego ranka, także i dziś równo o godzinie 7.oo rozległ się ten
sam głośny dźwięk budzika.



Pierwsze zdanie jest wizytówką tekstu,
tak też jest i w tym wypadku - zapowiada nieporadność
('nieporadność' to oczywiście eufemizm)  

Po kilku minutach leżenia w łóżku wstałem i
skierowałem się w stronę kuchni. Dotarcie do niej było bardzo trudne
zważywszy na to jak  



To jest sposób relacjionowania posterunkowych,
a nie tekst literacki.

Po zrobieniu i wypiciu
bardzo mocnej kawy zabrałem się do pracy...




w jakim celu, po cholerę czytelnikowi taka informacja?
To jest _opowiadanie_ czy raczej dziennik, sztambuch, pamiętnik
niebieskiego mundurka?

Jako młody chłopak w głowie były mi różne głupie rzeczy. Swoje duże
umiejętności komputerowe niekoniecznie potrafiłem spożytkować we
właściwy sposób



16, góra 16 lat.
(moje dziecko ma dwanaście, a składnie o niebo lepszą)

Pomylki bywaja, nie przecze, ale...
A co do twojego postu, to...
Iskra jest...



Twoje trzy kropki - zawieszenie głosu
odbieram jako przyznanie mi racji. Swoją drogą wielokropek
jest znakiem przestankowym nadużywanym przez osoby,
które nie do końca wiedzą co chcą powiedzieć (dowód na brak zdecydowania,
własnego zdania, wahanie). Nigdy nie używam wielkoropków.

Oczywiscie, znajomosc Klasykow pomaga, ale nie przesadzajmy.



znajomość to podstwa, mój drogi.

pozdrawiam
Anna pa,pa


Mark Robert Falzmann - 13 Cze 2004, 23:10

Anna:
Frapuje? Jezu, chyba nie rozmawiamy o tym samym tekście.



 Rozmawiamy, tyle ze patrzymy na ten tekst przez odmienne pryzmaty.
 Ty widzisz jedynie forme, a ta jest do "poprawienia".
 Ja widze tresc, i mimo widocznych potkniec, chwale.
 Niestety, ale najpiekniejsze w formie teksty
 wypelnione jalowymi tresciami,
 nie sa czyms, co trafia do czytelnika.

Nigdy nie używam wielkoropków.



  Hmm...
  W dyplomacji, na kazdym szczeblu,
  wahanie sie oraz niedopowiedzenia
  sa na porzadku dziennym.
  W malo formalnych postach, jak obecny, tym bardziej.
  Stany emocjonalne wyrazamy tutaj nie tylko "emotikonami" ;)))
  Dlatego...
  Zacznij ;)))

znajomość to podstwa, mój drogi.



  Znajomosc klasykow, to za malo, by nauczyc sie "pisac".
  Wczorajszy - Komu bije dzwon -
  dzisiaj zostal zastapiony przez
  - Komu bije kwarc.
  A jutro?
  Tyle po "klasykach".

  Precz z przeterminowanymi pogladami!!! ;)))
  ...
  FM


annap...@autograf.pl - 14 Cze 2004, 18:18

FM
--------

| Frapuje? Jezu, chyba nie rozmawiamy o tym samym tekście.
Rozmawiamy, tyle ze patrzymy na ten tekst przez odmienne pryzmaty.
Ty widzisz jedynie forme, a ta jest do "poprawienia".
Ja widze tresc, i mimo widocznych potkniec, chwale.



obawiam się, że nasze wymagania w stosunku do tekstu
są o niebo odmienne, mnie pociąga perfekcja od a do z,
perfekcja w każdym calu, gdyż uwielbiam delektować się
nie tylko musem czekoladowym, ale i Literaturą.

(treść? kurcze, jaka treść Cię zafrapowała?)

| Nigdy nie używam wielkoropków.
Hmm... W dyplomacji, na kazdym szczeblu,
wahanie sie oraz niedopowiedzenia są na porzadku dziennym.



mieszasz,
_tutaj_ rozmawia się o tekstach,
albo ma się konkretne uwagi, albo mruczy się coś pod nosem,
sorry, takie moje zdanie.

Stany emocjonalne wyrażamy tutaj nie tylko "emotikonami" ;)))
Zacznij ;)))



wbrew pozorom, jestem bardziej ;-)))))))))))) niż Ci się wydaje,
tylko, że mam skazę, _tutaj_ od twórców-autorów wymagam rzetelności
i szacunku dla mojego czasu. wszystko.

| znajomość to podstawa, mój drogi.
Znajomość klasyków, to za mało, by nauczyć się "pisać".
Precz z przeterminowanymi poglądami!!! ;)))



bosz!! właściwie Twoje argumenty są nie do odparcia.

wiesz, nie mogę dać wiary, że Twoim zdaniem bycie ignorantem
i zarazem 'pisarzem', humanistą (pl.HUM. pis.) może być do pogodzenia.

nie, nie może.

może.

ale tylko w wypadku, kiedy osoba pisząca korzysta z _zaplecza_
zaplecze to doświadczenie, wiek, zbór przeżyć. tzw. naturszczyk,
ale to zupełnie inne bajka.

well, punktów wspólnych mało,
chyba się będziemy żegnać

Anna pa,pa


cathie - 16 Cze 2004, 05:26

hej

jestem tu pierwszy raz -tez chcialabym umiescic kawalek czegos, co
sklecilam:P i oczekuje waszych komentarzy na ten temat... dzieki -
pozdrawiam

 W soboty Plac G?ówny miasta zmienia? si? nie do poznania. Kupcy
rozk?adali swe stragany jeden obok drugiego, po czym wy?adowywali
towary przywiezione z ró?nych cz??ci Europy. Niektórzy mogli si? nawet
poszczyci? oryginalnymi produktami przywiezionymi z Indii. Ich
stragany zawsze otoczone by?y wianuszkiem podekscytowanych kobiet,
które to przerzuca?y mieni?ce si? chusty, zachwyca?y si? bogato
zdobion? bi?uteri? wysadzan? kolorowymi szkie?kami, imituj?cymi
kamienie szlachetne. Orientalne przyprawy kusi?y je swym zapachem i
ostrymi barwami. Wszystko to by?o tak inne od otaczaj?cej
rzeczywisto?ci, przywo?ywa?o wspomnienia z dzieci?cych bajek odleg?ych
zak?tkach ?wiata.

Nie by?o jeszcze godziny jedenastej, ale na placu ju? od dobrych kilku
godzin rozbrzmiewa? gwar.

 W rogu placu usadowi? si? stary grajek. Opar? o ?cian? muru swój
akordeon, roz?o?y? krzese?ko, na którym nast?pnie usiad?. Zdj?? z
g?owy flanelowy kapelusz i po?o?y? przed sob?. Rozgl?daj?c si? po
placu napotka? wzrokiem ma?? dziewczynk?. Dziewczynka mia?a na imi?
Sara, ale on o tym nie wiedzia?. Przyku?a jego uwag? ?liczn? sukienk?,
której chabrowy kolor wspó?gra? z b??kitem jej oczu. Nie by?o w tym
nic dziwnego, gdy? by?a to jego ulubiona barwa, jej odcienie
wype?nia?y przestrze?, któr? kocha?. Niebo. Morze. Tak samo bezkresne,
niepoj?te,  tak samo pi?kne. Czy to nie dziwne, ?e widzi ich odbicie w
sukience ma?ej dziewczynki? Co za g?upie my?li potrafi? absorbowa?
cz?owieka tak, ?e chwila mija niepostrze?enie. Z drugiej strony jednak
staruszek czepia? si? ka?dej, nawet tej najbardziej bezsensownej
my?li, która zaj??aby go, cho? przez jaki? czas, bo czasu mia? w
nadmiarze. Godziny sp?dzane na palcu zawsze up?ywa?y powoli. Jednak
sobota by?a dniem, którego godziny rozci?ga?y si? niesko?czenie. Nie
lubi? gra? w soboty. Powód by? prostu. Tego dnia praktycznie nikt nie
zwraca? na niego uwagi. Plac by? pe?en przyjezdnych atrakcji, drogich
towarów, niebywa?ych okazji, pe?en ludzi spiesz?cych si? niewiadomo
gdzie i po co. A on stary, siedzia? w rogu. Akordeon sta? oparty o
mur, a flanelowy kapelusz le?a? pusty. Najch?tniej zwin??by manatki,
jednak nadzieja na zarobienie kilku groszy kaza?a mu zosta? i czeka?.
Wzi?? w swe r?ce instrument poczym wydoby?y si? z niego pierwsze
d?wi?ki znajomej melodii. Urocza dziewczynka nie?mia?o spojrza?a i
podesz?a bli?ej. Wyj??a z kieszeni srebrn? monet? i wrzuci?a j? do
kapelusza. Twarz staruszka jakby rozpromienia?a. Dziewczynka w
chabrowej sukience tak?e si? u?miechn??a. Grajek przypomina? jej
dziadka, który sadza? j? cz?sto na swych kolanach. Wyci?ga? wtedy z
sakiewki fujark? – on gra?, a ona ?piewa?a. To by?o jakie? dwa,
trzy lata temu. Po dziadku zosta?o tylko wspomnienie, jednak mi?o by?o
przypomnie? sobie te chwile s?uchaj?c muzyki starego grajka.


cathie - 16 Cze 2004, 05:28

W soboty Plac G?ówny miasta zmienia? si? nie do poznania. Kupcy
rozk?adali swe stragany jeden obok drugiego, po czym wy?adowywali
towary przywiezione z ró?nych cz??ci Europy. Niektórzy mogli si? nawet
poszczyci? oryginalnymi produktami przywiezionymi z Indii. Ich
stragany zawsze otoczone by?y wianuszkiem podekscytowanych kobiet,
które to przerzuca?y mieni?ce si? chusty, zachwyca?y si? bogato
zdobion? bi?uteri? wysadzan? kolorowymi szkie?kami, imituj?cymi
kamienie szlachetne. Orientalne przyprawy kusi?y je swym zapachem i
ostrymi barwami. Wszystko to by?o tak inne od otaczaj?cej
rzeczywisto?ci, przywo?ywa?o wspomnienia z dzieci?cych bajek odleg?ych
zak?tkach ?wiata.

Nie by?o jeszcze godziny jedenastej, ale na placu ju? od dobrych kilku
godzin rozbrzmiewa? gwar.

 W rogu placu usadowi? si? stary grajek. Opar? o ?cian? muru swój
akordeon, roz?o?y? krzese?ko, na którym nast?pnie usiad?. Zdj?? z
g?owy flanelowy kapelusz i po?o?y? przed sob?. Rozgl?daj?c si? po
placu napotka? wzrokiem ma?? dziewczynk?. Dziewczynka mia?a na imi?
Sara, ale on o tym nie wiedzia?. Przyku?a jego uwag? ?liczn? sukienk?,
której chabrowy kolor wspó?gra? z b??kitem jej oczu. Nie by?o w tym
nic dziwnego, gdy? by?a to jego ulubiona barwa, jej odcienie
wype?nia?y przestrze?, któr? kocha?. Niebo. Morze. Tak samo bezkresne,
niepoj?te,  tak samo pi?kne. Czy to nie dziwne, ?e widzi ich odbicie w
sukience ma?ej dziewczynki? Co za g?upie my?li potrafi? absorbowa?
cz?owieka tak, ?e chwila mija niepostrze?enie. Z drugiej strony jednak
staruszek czepia? si? ka?dej, nawet tej najbardziej bezsensownej
my?li, która zaj??aby go, cho? przez jaki? czas, bo czasu mia? w
nadmiarze. Godziny sp?dzane na palcu zawsze up?ywa?y powoli. Jednak
sobota by?a dniem, którego godziny rozci?ga?y si? niesko?czenie. Nie
lubi? gra? w soboty. Powód by? prostu. Tego dnia praktycznie nikt nie
zwraca? na niego uwagi. Plac by? pe?en przyjezdnych atrakcji, drogich
towarów, niebywa?ych okazji, pe?en ludzi spiesz?cych si? niewiadomo
gdzie i po co. A on stary, siedzia? w rogu. Akordeon sta? oparty o
mur, a flanelowy kapelusz le?a? pusty. Najch?tniej zwin??by manatki,
jednak nadzieja na zarobienie kilku groszy kaza?a mu zosta? i czeka?.
Wzi?? w swe r?ce instrument poczym wydoby?y si? z niego pierwsze
d?wi?ki znajomej melodii. Urocza dziewczynka nie?mia?o spojrza?a i
podesz?a bli?ej. Wyj??a z kieszeni srebrn? monet? i wrzuci?a j? do
kapelusza. Twarz staruszka jakby rozpromienia?a. Dziewczynka w
chabrowej sukience tak?e si? u?miechn??a. Grajek przypomina? jej
dziadka, który sadza? j? cz?sto na swych kolanach. Wyci?ga? wtedy z
sakiewki fujark? – on gra?, a ona ?piewa?a. To by?o jakie? dwa,
trzy lata temu. Po dziadku zosta?o tylko wspomnienie, jednak mi?o by?o
przypomnie? sobie te chwile s?uchaj?c muzyki starego grajka.


cathie - 16 Cze 2004, 05:29

nie wiem dlaczego nie wyswietla wszysktkich znakow :/

Mark Robert Falzmann - 17 Cze 2004, 22:26

well, punktów wspólnych mało,



chyba się będziemy żegnać

Anna pa,pa



..
 Nie zamykajmy drzwi, ktore jeszcze nie zostaly otworzone ;)))
 Zobaczmy, czy sporny tekst, zostanie tutaj przedstawiony w nowszej wersji.
 Jesli forma nadal bedzie wymagac poprawek, wtedy TY - dyplomatycznie

omijajac wlasne "przytyki" - dokonasz konstruktywnej krytyki, wskazujac, co w

twoim mniemaniu nalezy zmienic.

A ja ogranicze sie do "prasowania" tresci tylko tam gdzie zobacze zmarszczki.

 Pamietaj jednak, ze "tresc" zawsze decyduje o "formie".
 Nigdy odwrotnie.
 Byloby absurdem domagac sie od tekstu zawierajacego wspolczesne tresci,
oprawy naleznej gotyckiemu romansowi.
 Nie ten pierscionek, nie ten kamyczek ;)))
 A teraz...
  CZOK, gdzie jestes?!!!!
 ...
FM


Anna pa pa - 18 Cze 2004, 08:01

Mark Robert Falzmann
------------------------------

| well, punktów wspólnych mało,
chyba się będziemy żegnać
 Nie zamykajmy drzwi, ktore jeszcze nie zostaly otworzone ;)))



Ok, do zobaczenia więc przy tekście.

(właściwie lubię się nie zgadzać,
a z Tobą, zadaje się, nie zgadzam się od a do z :)

 Pamiętaj jednak, ze "treść" zawsze decyduje o "formie".
 Nigdy odwrotnie.



imho, rozgraniczenia i ważenia
typu: co decyduje o całości - forma czy treść
to sport czysto akademicki,
w literaturze jedno powinno współgrać z drugim,
inaczej tekst kuleje tak czy śmak.

pozdrwiam serdecznie :)
Anna pa,pa


Poezja i opowiadania MaÂłgorzaty Matera: "Pamela Anderson powiedziaÂła DosyĂŚ".
Szukam ciekawych opowiadań
opowiadanie cz2; komentujcie!
napisz opowiadanie erotyczne
OPOWIADANIE FANTASY! ZAPRASZAM
opowiadania s-f - gdzie wysylac?
striptiz
  • index 14500
  • nomad 8100
  • import danych z pliku
  • republika sp3 w tarnobrzegu
  • quo vadis defiant indoctrination
  • algorytm funkcji kwadratowej
  • firma grupa inwalidzka 40
  • nagrywania plikow
  • zelmer tapeta
  • Kolekcja tematów z for dyskusyjnych ; Start